Strona głównaFacebookTwitterInstagramRSS
Dzisiaj jest niedziela, 30 kwietnia 2017
Historia mojego... sukcesu?Rozdzielczość druku wielkoformatowegoPobierz Alib CyMeS 6.0 za friko
Blogerze, nie bądź frajerem!

Blogerze, nie bądź frajerem!

wtorek, 2016-05-240

Zdarza się Wam dostać od przedstawicieli różnych firm propozycje napisania artykułu, które „mogą zainteresować” Waszych czytelników? A jak często wraz z tym przychodzi propozycja honorarium? Jeśli zawsze to macie szczęście już naprawdę solidną markę. Jeśli nie, to czytajcie dalej.

Bloger pochodzi z banku zdjęć Fotolia

Czy blogerzy wyglądają na frajerów?

W branży kreatywnej znane powiedzenie „będzie pan miał do portfolio” krąży już nawet w formie memów. Niektórzy rozkoszni klienci idą jednak o krok dalej i w podobny sposób traktują blogerów.

„Bo przecież gość i tak coś tam sobie pisze, więc czemu ma nie napisać o mnie? Podszkoli sobie warsztat a ja będę miał reklamę za frajer”.

Nie widzę powodu, żeby swoim pisaniem napędzać czyjś biznes za darmo
Zatweetuj

Owszem, coś tam sobie piszę, ale są to wymyślone przeze mnie tematy i nikomu nic do tego. Nie widzę jednak powodu, żeby swoim pisaniem napędzać czyjś biznes za darmo.

Niestety z takiego założenia wychodzi wielu potencjalnych reklamodawców. U mnie jeden na dziesięciu oferuje barter (niestety często żenujący) a kasę jeszcze mniej. I to też raczej jako honorarium za samo pisanie niż za miejsce reklamowe na blogu.

Są tacy pewni siebie, że...

Już przy pierwszym kontakcie mailowym od razu rzucają linki do źródeł, które mają być podstawią przygotowania wpisu. I nie są to ich własne wypociny. Najczęściej albo suche dane techniczne urządzenia albo link do wersji trialowej aplikacji. W przypadku serwisu najlepiej jakbym założył konto (wiadomo, trzeba jakoś uzupełnić własną bazę danych) i sobie poklikał.

No pewnie, już się rzucam na to jak Reksio na szynkę
Zatweetuj

Paru gości napisało kiedyś „rewelacyjną” (wg nich) aplikację na Androida, którą można KUPIĆ w Google Play. I od razu pytanie, na kiedy może być gotowy wpis? Myślicie, że odpisali, kiedy poprosiłem o wersję do testów? Gdzież tam! Najlepiej jakbym ją sobie kupił.

I jeszcze to święte oburzenie przy poruszeniu kwestii finansowych. No bo jakże to? My tu dajemy możliwość napisania o naszym super-duper-hiper produkcie a ty jeszcze jakąś kasę chcesz?

Może Cię zainteresuje także wpis: Fotograficzne postanowienia noworoczne

Nie tylko ja mam do nich szczęście

Podobno ten „ciekawy” proceder dotyczy wielu blogerów, przynajmniej tych mniej znanych. Firmy w dziwny sposób ubzdurały sobie, że robią nam wielki zaszczyt pozwalając napisać tekst o swoim produkcie. Co więcej, niektóre z nich naprawdę stać na wyłożenie kasy, bo o  wiele więcej pakują w prezentacje, targi, wystawy czy konferencje prasowe (z prezentami dla dziennikarzy). Ale jak widać, blogerów nie zaliczają do tej grupy, chociaż już od dawna mamy większą siłę oddziaływania i lepszy odbiór niż klasyczna prasa.

Dlaczego warto współpracować z blogerami?

Każdy kiedyś zaczynał

Kiedyś być może jeszcze bym na to poszedł, gdy zaczynałem blogować i czasami brakowało pomysłów. Obecnie mam ich więcej niż czasu na pisanie. Nie mam żadnego interesu w darmowym reklamowaniu czyjejś firmy ani pisaniu o czymś wyłącznie na podstawie informacji, które często niewiele mają wspólnego z rzeczywistością.

I chociaż blogowanie nie jest moim głównym źródłem dochodu, to jednak jest to praca (nawet nie będę ściemniał, że lekka), za którą należy się godziwe wynagrodzenie, zwłaszcza jeśli ktoś narzuca mi temat. Na palcach jednej ręki pijanego drwala mogę policzyć firmy, które poczuły się do gratyfikacji za moje teksty w tej czy innej formie. I nasza współpraca układa się całkiem dobrze. Inni muszą szukać sobie frajerów gdzie indziej.

Chcesz nawiązać współpracę?

Chcesz mi zlecić napisanie artykułu reklamowego, to traktuj mnie jak dziennikarza a nie jelenia, który dorwał się do klawiatury. Chcesz reklamować się na moim blogu, wykup miejsce reklamowe. Chcesz, żebym napisał o Twoim produkcie, prześlij mi go. Gwarantuję Ci rzetelną (co nie znaczy, że będą to same „ochy” i „achy”) recenzję. Jeśli układ Ci nie pasuje, nie marnuj swojego i mojego czasu.

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na