Strona głównaFacebookTwitterInstagramRSS
Dzisiaj jest poniedziałek, 29 maja 2017
25 cech ludzi silnych psychicznieHistoria mojego... sukcesu?Jak nie tracić czytelników bloga
JAKIE błędy popełniamy w Corelu?

JAKIE błędy popełniamy w Corelu?

wtorek, 2009-04-140

Tym razem tekst jest raczej dla początkujących, więc do nich kieruję pierwsze pytanie: Czy zdarzyło Wam się, że misternie przygotowany projekt, z ładnymi przejściami, efektami i w ogóle "super hiper" został odrzucony przez drukarnię bądź agencję, która miała przygotować go do druku? A Wy przy okazji dosyć ostro potraktowani? Jeśli nie, to dalsza część tekstu Was nie zainteresuje. W przeciwnym razie zapraszam...

Witam poświątecznie!

Na wstępnie chcę się przyznać, że na początku mojej ponad 8-letniej kariery grafika (o ile karierą można to nazwać) sam popełniałem wiele błędów zachwycony możliwościami Corela i nieznajomością problemów, jakie mogą później sprawić. Jednakże z czasem moje umiejętności wzrosły i sam zacząłem dostawać projekty niemalże "gotowe do druku", nad którymi spędziłem nieco czasu, zaś przeoczenia drobiazgów drogo mnie kosztowały. Dlatego niniejszym tekstem chciałbym pomóc tym, którzy chcieliby, ale nie mają jeszcze odpowiedniej wiedzy. Nie są to wszystkie błędy, tylko te, z którymi spotykam się najczęściej. Może niektórzy z Was mają inne doświadczenia - chętnie je poznam w komentarzach.

No to jedziemy:

UMIESZCZANIE W KADRZE

Nie jest to groźne przestępstwo, bardzo często nie powoduje nawet błędów w naświetlaniu, niemniej czasami objawia się dziwnymi efektami, np. podczas próby dodania cienia do obiektu, który znajduje się nad kadrowanym obiektem. W zdecydowanej większości przypadków da się tego uniknąć po prostu przycinając krzywe (jeśli to one są kadrowane). Bitmapy też lepiej wyszparować i przyciąć w PS lub Photopaincie. Czasami, jak widuję kadr w kadrze w kadrze to... ojej... Tak prawdę mówiąc to szybki efekt, który dobrze stosować doraźnie lub kiedy docelowo eksportujemy TIFFa np. na druk wielkoformatowy. W materiałach poligraficznych naprawdę DA SIĘ TEGO UNIKNĄĆ.

RGB, Lab

Znając potencjalne problemy, jakie sprawia CorelDraw, możesz w prosty sposób ich uniknąć i zyskać więcej spokoju a mniej siwych włosów
Zatweetuj

Ile możliwych przestrzeni, tyle trzeba wykorzystać. Np. umieścić część bitmap w RGB, część w Lab. CMYK? Kto by tam się tego trzymał :) Zwłaszcza, że obrazki w CMYKu są zazwyczaj mniej nasycone i nie da się uzyskać niektórych "oczojebnych" kolorów. Problem w tym, że drukowanie NIEMAL ZAWSZE odbywa się z kolorów CMYK więc i tak stracimy część tego, co widzimy na ekranie. Lepiej więc samemu przekształcić kolory niż zdać się na drukarnię. Tylko BROŃ BOŻE nie róbcie tego w Corelu! Corel nie daje Wam ŻADNEJ kontroli nad procesem konwersji. Być może Photopaint (nie używam tego programu, więc ręki nie dam sobie uciąć - może mi się kiedyś przydać), ale najlepszy jest IMO Photoshop. Polecam też książkę Dana Margulisa "Korekcja i Separacja" - raczej dla bardziej wtajemniczonych, ale przynajmniej będziecie świadomi, że zamiana RGB na CMYK to nie tyko kliknięcie a naprawdę skomplikowany proces.

OSADZANIE OBIEKTÓW

Moim zdaniem możliwość osadzania obiektów w Corelu jest totalną pomyłką. To nie jest to samo co np. linkowanie grafik w InDesignie. Zwłaszcza, że otwartych plików InDesigna raczej się nie daje do dalszej obróbki. Natomiast osadzenie obiektu (np. tabeli z Worda) jest tak łatwe, że nikt nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Dopiero potem zaczynają się schody, kiedy źródłowe pliki są... czasami nawet nie wiadomo gdzie, a trzeba zrobić drobną poprawkę w tabelce. Nie mówiąc już o osadzonej grafice w RGB, najczęściej 72DPI. Co prawda jeszcze nie zdarzyło mi się dostać do druku animacji czy dźwięku, ale jeszcze wiele przede mną. Osadzony obiekt łatwo rozpoznać. W widoku uproszczonym szkieletowym ma w prawym górnym rogu trójkącik. Żeby nie osadzać obiektu, zamiast wklej należy użyć wklej specjalnie i wybrać z listy odpowiedni format.

NIESKRZYWIONE CZCIONKI

Oczywiście że lepszy jest edytowalny tekst, bo często się zdarza, że przed samym drukiem (czasami już po oddaniu do druku) trzeba poprawić to i owo. Gorzej, gdy użyta jest do tego jakaś egzotyczna czcionka, o której mało kto słyszał.

Czasami zdarza się sytuacja odwrotna. Tekst długi, ładnie skrzywiony (czcionka niekoniecznie znana), drukarnia czeka, w ostatniej chwili masa poprawek (np. sporo literówek). A tu się okazuje, że zapomnieliśmy zapisać plik nieskrzywiony. Sam miałem kilka razy taką sytuację i... nauczyłem się dzięki temu BARDZO SZYBKO pisać :)

PRZEZROCZYSTOŚCI

Przezroczystość to bardzo potężny i ciekawy efekt, ale niestety, w Corelu jest mocno niedopracowany, delikatnie mówiąc. Nadmierna ich ilość strasznie spowalnia program i przy naświetlaniu mamy bardzo duże szanse, że coś się posypie. Nawet jeśli tego nie widać w Acrobat Readerze. Wiem, bo swego czasu sam coś takiego wypuściłem i dostałem piękną sieczkę w ogólnopolskim miesięczniku. Ale o ile jakieś przezroczyste tło pod test czasami jest potrzebne, o tyle nigdy nie zrozumiem, dlaczego często przezroczystość jest nadużywana tam, gdzie można wykorzystać zwykły gradient.

A przed oddaniem do druku najlepiej wszystkie przezroczystości spłaszczyć w jedną bitmapę. Podobnie cienie, skadrowane bitmapy i wiele innych efektów, co do których nie mamy pewności. A jeśli to możliwe, to lepiej skorzystać z InDesigna, lub dać projekt do zrobienia komuś, kto go posiada - oszczędzi się wielu osobom (także sobie) dużo stresu.

HISTORIA, KTÓRĄ KAŻDY POWINIEN POZNAĆ, I CIESZYĆ SIĘ, ŻE TO MNIE SIĘ PRZYTRAFIŁA

Na koniec jeszcze jedna, zabawna (jak dla kogo) historia z pewnym klientem. Dostałem od niego gotowy projekt reklamy, który miałem "tylko przygotować do druku". Było tam prawie wszystko, co opisałem powyżej: CMYK, RGB, Lab, osadzone grafiki i tabelka z Excela, nieskrzywione czcionki (na szczęście Arial), masa efektów. Nie było siły, żeby to wszystko się wydrukowało. Zwłaszcza osadzone grafiki w Lab. Poprosiłem go o dostarczenie materiałów źródłowych, z których szybko mógłbym zrobić identyczną reklamę od nowa. Klient kategorycznie odmówił, gdyż "nie po to kupił Corela, żeby z niego nie korzystać". W efekcie musiałem mocno kombinować, żeby wszystko powyciągać z dostarczonego pliku, tabelki musiałem przepisać (nie dało się ich skrzywić, ale to było dawno, jeszcze CDR-9) i w efekcie nad reklamą siedziałem co najmniej godzinę dłużej, niż gdybym ją robił od nowa. Ale cóż, bywa...

Napisz w komentarzu, z jakimi problemami Ty się spotkałeś i jak je można rozwiązać

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na